|
Szalona zimowa
zabawa
Po okresie wytężonej pracy związanej z udziałem w różnego rodzaju
imprezach, przyszedł czas na imprezę lżejszego kali-bru, czyli zabawę.
Jak wiadomo, zabawy przynoszą naj-większe zyski, tak niezbędne do
opłaca-nia wszystkich kosztów utrzymania Do-mu Polskiego. A te,
niestety, ciągle ro-sną… Korzystając z okazji, iż parę osób akurat pod
koniec czerwca i w lipcu ob-chodziło urodzony, zabawa ta była też jakby
ich zabawą urodzinową, tylko w troszkę innym tego słowa znaczeniu.
Zabawa nie była na ich cześd, tylko sole-nizanci sponsorowali posiłek i
desery. Krewni i znajomi poproszeni zostali o przybycie na zabawę w
zamian za pre-zenty. Miło było również gościd wśród solenizantów
zaprzyjaźnionych z nami Rosjan. Sasza obchodził swoje 50te uro-dziny i
postanowił je obchodzid razem z nami na tych samych zasadach.

Solenizanci (od lewej) Andrzej, Asia, Carole, Sasza, Beatrice, Irene
Oczywiście nie zawiedli nasi stali za-bawowicze. Ich lojalnośd w
stosunku do nas, Stowarzyszenia, nie daje się przełożyd na pieniądze,
ale nie ukrywamy, że to oni mają duży wkład w na-pływ gotów-ki. Dzięki
inicja-tywie ścią-gnięcia krewnych i znajomych, okazało się, że przybyło
dużo młodzieży, która przekonała się, że zabawy w Domu Polskim nie są
wcale takie staroświeckie, jak mówią krążące plotki. James i Marcin na
zmianę zapewniali muzykę. Dziękujemy i prosimy o więcej!!!!

Ala i Asia
Do Góry
Multicultural Expo 2011
10 Lipca 2011 r. w war Memorial Hall w Balmoral odbyło się doroczne
Multicultu-ral Expo, w którym również tradycyjnie braliśmy udział. W tym
roku prezentowa-liśmy naszą tradycyjną polską kuchnię. W Domu Polskim
potrawy przygotowywali Cezary, Andrzej i Damian, obsługiwały Ala, Asia i
Irena. Dziewczyny musiały się uwijad jak mróweczki, obsługując
wszyst-kich chętnych do skosztowania naszych potraw, natomiast panowie
krążyli po-między Domem Poskim i Hallem dostar-czając gorące pierogi.

Musimy przy-znad, iż domo-wej roboty pierogi
zdecy-dowanie góru-ją nad komer-cyjnymi. Pa-luszki lizad! I takie
właśnie komentarze otrzymywały ser-wowane pierogi, które na tę właśnie
okazję przygotowywał przez parę wieczorów nikt in-ny jak sam…. Damian.
Gratulacje, Damian, i prośba o więcej!!!
Do Góry
Koncert
“Polish Pride”
W czwartek, 30 czerwca, w Auckland Museum odbył się
koncert „Polish Pride - European Tradition - New Zealand Beauty", który
zain-augurował półrocze Polskiej Prezydencji w Radzie UE. Koncert
zorganizowany był przez Ambasadę Polską w Nowej Zelandii i wśród gości
były osoby ze świata polityki, dyplomacji, nauki i kultury oraz
przedsta-wiciele Polonii z Auckland. Koncert wykonany był przez trzy
artystki o polskim pochodzeniu: Anna Kijanowska - pianistka na stałe
mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, Adrianna Lis - flecistka oraz Olga
Gryniewicz - śpiewaczka.

Chcielibyśmy tu nadmienid, iż koncert ten był imprezą
zam-kniętą i dla zaproszonych gości tylko. W ostatniej chwili
otrzymaliśmy informację, iż Ambasada posta-nowiła przyznad nam pewną
ilośd miejsc na ów koncert. Mieliśmy też ograniczony czas przekazania
informacji. Zostały rozesłane emaile do wszystkich członków na naszej
liście. W tym przypadku okazało się, że posiadanie przez nas adresu
emailowego miało zdecydo-waną przewagę nad wysyłaniem listów. Po prostu
nie było dośd czasu. Jeżeli ktoś z Paostwa czuje się urażonym po-nieważ
nie otrzymał biletu, proszę zrozumied zaistniałą sytuację i fakt, iż
zaproszenia otrzy-mały tylko te osoby, które potwierdziły chęd wzięcia
udziału w koncercie w wyznaczonym terminie. Była to niewielka ilośd
biletów i krótki czas.
Do Góry
Walne Zebranie
Minął kolejny rok działalności Stowarzyszenia i jak zwykle nadszedł
czas rozliczenia.
26 czerwca 2011r. w Domu Polskim odbyło się Walne Zebranie
Stowarzyszenia Polaków w Auckland, na którym ustępujący Zarząd
przedstawił sprawozdanie ze swojej działalności w ubiegłej kadencji.
Zebranie rozpoczęła prezes Maryla Penlington powitaniem wszystkich
przybyłych członków i wspomnieniem tych, którzy już od nas odeszli:
Kazia Wiśniewskiego, Walerii Pąk i meża Ewy Marii Kordońskiej. Odmówiono
za nich krótka modlitwę. Ela Chmurzyńska odczytała następnie protokół z
ostatniego Zebrania Walnego, który został jed-nogłosnie przyjęty. Raport
Komisji Rewizyjnej odczytał Roman Drecki.
Przedstawiono następnie wnioski kandydatów na członków
Stowarzyszenia. Witamy w naszych szeregach Jasona Robertsa, Pawła Marxa,
Kazika Jasicą, Ewę Wojsa, Jana Panzera, Paulinę Luczyńską, Barbarę
Kotlicką oraz Agnieszkę i Wojtka Tyszlewicz.
Następnie zabrała głos prezes Maryla Penlington i podzieliła się
swoimi spostrzeżeniami, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi.
Podziękowała wszystkim, którzy nie szczędzili swojego czasu, rąk i
pomysłów, by osiągnąć obecny stan Domu Polskiego. Irena Kalinowska, jako
skarbnik Stowarzyszenia miała bardzo dużo pracy z wszelkiego rodzaju
sprawami finansowymi, a zwiększona aktywność Stowrzyszenia do-dała jej
tylko więcej rachunków to zaksięgowania. Mimo to, Irena zawsze była
obecna przy przygotowywaniu Sali do wszelkich zabaw, akademii i innych
imprez. Nikt jej nie dorównał (przynajmniej do tej pory) w przystrajaniu
stołów. Natomiast Ela Chmurzyńska była niewyczer-paną kopalnią pomysłów
dekoracji! O talentach obu pań mieliśmy okazje przekonać się o tym na
zabawie Sylwestrowej i rocznicy otwarcia Domu Polskiego, i nie tylko
wtedy. Irena i Maryla obsługiwały również bar, każdą niedzielę spędzały
one za ladą.
Andrzej Kalinowski zajmował i nadal zajmuje się zamówieniami i
sprzedażą wędlin. Jest też zawsze przy każdym dekorowaniu i sprzątaniu
DP.
Dzięki Cezaremu Dom Polski nabrał nowych kolorów. Wojtek i Ada zawsze
służyli pomocą na zabawach obsługując bar. Marysia Jaśkiewicz spędziła z
pewnością niezapomnianego Sylwestra, tańcząc w kuchni z brudnymi
naczyniami, ścierkami i mopami. Przykro było przekonaś się, iż osoba
która miała pomóc przy tych pracach, poprostu ulotniła się, nikogo o tym
nie informując.
Bardzo dużo pomagał nam Paweł i jego chłopaki, jak ich nazywaliśmy.
Nigdy nie odmówili po-mocy, a do tego byli w każdą niedzielę na naszych
posiłkach. Zawsze lojalni wobec Stowrzyszenia i Domu Polskiego.
Wisia Schwieters nigdy nie odmówiła pomocy przy przygotowywaniu
materiałów do akademii.
Maryla wspomniała też o tym, co ją boli - brak zainteresowania
działalnością Stowarzyszenia ze strony członków. Na akademiach,
spotkaniach i innych imprezach zawsze były te same osoby. Na apele o
pomoc odzywali się przeważnie nieczłonkowie. Cieszy fakt, że
niezrzeszeni czytają nasze Echo i interesują się tym, co się dzieje w
Polonii w Auckland, choć boli fakt, iż członko-wie tak niefrasobliwie
podchodzą do spraw i działalności organizacji, do której należą.
Padło pytanie, czy tylko członkowie Zarządu mają obowiązek dbania o
utrzymanie, w każ-dym sensie tego słowa, Domu Polskiego ? Od Zarządu
automatycznie oczekuje się wszelkiej pracy - od spraw finansowych do
czyszczenia podłóg, poprzez przygotowywanie wszelkiego rodzaju imprez.
Należy jednak pamiętać, że jest to praca ochotnicza
i jeśli tak dalej będzie to trwało, zabraknie ochotników i co wówczas
czeka Stowarzy-szenie? A przecież nie jest tak ciężko poświęcić parę
godzin pomagając w różnych pracach. Wyraziła też nadzieję, iż w
przyszłości więcej osób włączy się do działań organizacji, której
zadaniem jest utrzymanie i przekazywanie naszej kultury, tradycji i
języka polskiego i przedstawienie ich in-nym narodowościom,
zamieszkującym Auckland.
Następnie skarbnik, Irena Kalinowska, przedstawiła swój raport.
Stowarzyszenie otrzymało dofinansowanie z New Zealand Lotteries na
odnowienie wy-posażenia kuchni, baru i wymianę podłogi w Sali DP.
Całkowita kwota dofinansowania wynosiła 31,000.00 dolarów i przyznana
była na ściśle określone wyposażenie. Koszty zaista-lowania tych
urządzeń to koszt Stowarzyszenia. Dzięki pomocy naszych zaprzyjaźnionych
fachowców, koszty te zostały obniżone do kosztów produktów tylko, jako
że nikt nie zażądał zapłaty za ich robociznę. Należą się tu
podziękowania Scottowi, Russellowi i Warre-nowi. Podłogę wymieniała
firma Marpen Ltd, która nie tylko znacznie obniżyła cene podłogi, ale
też nie obciążyła nas kosztami robocizny. Mamy też nowe pianino dzięki
pomocy Lion Foundation. Dochody Stowarzyszenia wzrosły dzięki znacznie
większej ofercie baru, większej ilości or-ganizowanych zabaw oraz
zwiększonej liczbie wynajmu Sali DP. Jednakże okazuje się też iż Dom
Polski wymaga coraz większch funduszy na jego utrzyma-nie. Wzrosła kwota
podatku, energii, wody. Elektryka wymaga większej uwagi i konserwacji
lub też całkowitej modernizacji. Okablowanie założone 35 lat temu nie
przewidywało obecnego obciążenia i od czasu do czasu daje nam o tym
znać. Jednakże nie może to nas powstrzymać od dążenia do dalszej
modernizacji. Ogrzewanie DP (dwa klimaryzatory) i systemy alarmowe i
przeciwpożarowe, jak również system eftpos są dowodem na to, że wszystko
jest możliwe, gdy tylko się tego pragnie. Praktycznie nie ma rzeczy
niemożliwych, pod warunkiem, że nie szuka się tzw. dziury w ca-łym!
Ustępujący Zarząd uzyskał absolutorium. Następnie
dokonano wyboru nowych władz Stowarzyszenia, które poprowadził Roman
Drecki. Wybór przebiegł sprawnie i szybko.
Na prezesa Stowarzyszenia ponownie wybrano Marylę Penlington.
Do Zarządu wybrano również Irenę Kalinowską, Andrzeja Kalinowskiego,
Marysię Jaśkiewicz, Cezarego Wałka, Damiana Nowaka i Sławka
Choromańskiego. Nowowybrana prezes Maryla Penlington serdecznie
podziękowała wszystkim za udzielone jej zaufanie. Podziękowała również
Halinie Lynch, Eli Chmurzyńskiej, Helenie Konarski i Tadeuszowi Pąkowi
za lata pracy w Zarządzie.
Ustalono składki na rok 2011-2012 pozostają bez zmian, tj: $50.00—
osoba dorosła; $80.00 - stawka rodzinna oraz $30.00—emeryci i studenci.
Prosimy bardzo o uregulowanie składek do końca obecnego roku.
Pamiętajmy,proszę, iż wpływy z członkowskiego są jedną z form
finansowania DP i płacenia regularnych rachunków, jak ener-gia, woda,
podatek od nieruchomości, ubezpieczenie. Musimy tu wspommnieć, iż udalo
nam się wynegocjować niższe stawki za energię, pozwalające nam w pewnym
stopniu na pewne, niewielkie oszczędności, które przeznaczane są na inne
wy-datki. Pamiętajmy proszę, każdy przysłowiowy grosz (czy cent) jest
dla nas bardzo ważny. Podwyżki uderzyły nie tylko w osoby prywatne,
uderzyły też w nas. Dzięki staraniom Ireny, Sto-warzyszenie zostało
zarejestrowane jako organizacja charytatywna, co daje nam pewne
przy-wileje. Nie zwalnia nas to jednak od podatków, ubezpieczenia i
innych tego typu wydatkow. Regularne wpływy składek członkowskich bardzo
ułatwiłyby nam planowanie wydatków. Jak wszysyc zapewne wiecie, żadna
instytucja państwowa nie zna litości w ściąganiu należności, więc
uregulowane do końca roku należności pomogą nam w planowaniu wydatków.
Na Walnym Zebraniu utrzymano decyzję o przyznaniu członkowstwa
honorowego członkom, którzy ukończyli 80 rok życia, i płatność składek
będzie wyłącznie ich dobrą wolą.
Do Góry
35 lecie
Domu Polskiego

6 lutego 2011r. obchodziliśmy 35 rocznicę otwar-cia
obecnego Domu Polskiego. Wiemy jednak, że wcześniej Domem Polskim był
inny budynek, który postanowiono zburzyć i na jego miejsce wybu-dować
nowe, większe centrum polskości w tej części świata.
Walka o zdobycie działki, o zezwolenie na budowę tego
domu, uzbieranie odpowiednich funduszy niezbędnych do otrzymania
pożyczki bankowej na budowę wymagała sił, poświęcenia i determinacji.
Tejże determinacji, z jaką walczono o spełnienie marzenia istnienia Domu
Polskiego, nie da się opisać prostymi słowami. Tym większe jest nasze
uznanie dla tych, którzy tak wytrwale walczyli o powstanie, budowę i
utrzymanie Domu Polskiego.

Uroczystość rocznicy rozpoczęto Mszą św poświę-coną
tym wszystkim, którzy już od nas odeszli i za pozostałych jeszcze wśród
nas. Niech Bóg pozwoli im zostać wśród nas jeszcze wiele następnych lat!

Spotkanie w Domu Polskim, na które przybyło bar-dzo
dużo naszych starszych członków, rozpoczęło się modlitwą i poświęceniem
z udziałem księdza Edmunda. Następnie wspominano początki powstania Domu
Polskiego, potem walkę i determinację, z jaką bu-dowano obecny Dom
Polski. Wspominano osoby, które w jakikolwiek sposób pracowały przy
budo-wie, wiele z nich już niestety nie ma wśród nas. Parę ocząt
potrzebowało chusteczek do wytarcia łez, wzruszenie nie oszczędziło
nikogo, nawet pre-zydent Maryli, której głos się załamał i która
zo-stała wyratowana z opresji przez Elę. Na koniec spotkania rocznicy
otwarcia Domu Pol-skiego odśpiewano piosenkę Polskie Kwiaty, po której
nastąpiła dalsza część spotkania, czyli Spo-tkanie Seniorów! By
podziękować Seniorom, z których większość w jakiś sposób związana była z
powstawaniem Domu Polskiego, dołożono wszelkich starań, by spotkanie to
odbyło się w odpowiednim nastroju. Pięknie za-stawione i udekorowane
stoły, pięknie przygoto-wane ściany Historii Domu Polskiego ukazujące
ko-lejne etapy jego powstawania - przybycie polskich dzieci do Nowej
Zelandii, obóz w Pahiatua, pierwszy Dom Polski i jego działalność,
wizyty Po-laków …
Do Góry
Sylwester
Nieubłagalnie jak co roku, niestety,
nadchodzi ten ostatni dzień, w którym z
nostalgią wspominamy to co minęło, to co
przeżyliśmy w mijającym roku.
Z bijącym sercem oczekujemy Nowego Roku!

Tegoroczna zabawa Sylwestrowa przeszła
nasze najśmielsze oczekiwania. W najbardziej
szalonych marzeniach nie mieliśmy nadziei na
taką frekwencję!
Wszyscy bawili się wręcz wyśmienicie i w szampańskim humorze
powitaliśmy Nowy 2011 Rok, przy wybijaniu ostatnich
sekund starego roku na chińskim gongu.
W imieniu całego Zarządu pragnę jeszcze raz złożyć wszystkim
życzenia wszystkiego najlepszego w tym Nowym Roku, szczęścia,
pomyślności i - co najważniejsze - zdrowia.
Niech się spełnią Wasze najskrytsze marzenia!!!
Korzystając z tej okazji, pragnę podziękować wszystkim uczestnikom
zabawy i z całego serca przeprosić za
zaistniały incident.
Tak, tak... Wszyscy wiecie, że jak nigdy przedtem zabrakło nam
jedzenia!!!
Co mamy na swoje usprawiedliwienie to fakt, iż na zabawę przyszła
rekordowa wręcz liczba chętnych do witania
Nowego Roku w naszym Domu! Bazując na doświadczeniach lat poprzednich
zakładaliśmy pewną liczbę uczestników (wykupione bilety plus 20
dodatkowych osób), co dawało nam około 80
osób.
Jak sami widzieliście, na zabawie było nas zdecydowanie więcej! Nie
skłamię, jeśli powiem, że
bawiło sie u nas ponad 100 osób!!!
Przy takiej frekwencji nie można było liczyć na cud rozmnożenia
przygotowanego jedzenia. Serdecznie wszystkich
jeszcze raz przepraszamy, w szczególności tych, dla których zabrakło
tych lepszych kąsków, a musieli się zadowolić tym, co pozostało
na stole...
Cudem natomiast można nazwać frekwencję!
Obiecujemy, iż na kolejnej zabawie nie będzie takich niespodzianek.
Ale proszę też - pomóżcie nam w planowaniu, wykupując bilety
wczesniej... Wszyscy wówczas unikniemy
przykrych niespodzianek.
Do Góry
Boże
Narodzenie
upłynęło w bardzo ciepłej i rodzinnej
atmosferze. Na nasze spotkanie przyszła duża liczba członków. I choć na
wspólnym stole było niewiele potraw, nie przeszkodziło nam to w
uroczystym spotkaniu.
Tradycyjnie jak co roku, ksiądz Edmund odmówił modlitwę i poświcił
przyniesione potrawy, następnie wszyscy składali sobie życzenia, dzieląc
się opłatkiem. Ksiądz Edmund okazał się być duszą towarzystwa i potrafił
przekonać wszystkich zgromadzonych do wspólnego odśpiewania kilku kolęd
oraz namówić jednego do występu solo.
Piękne kolędy pięknie zaśpiewane... W wielu oczach można było zauważyć
łzy, ukradkiem potem ocierane.
Do Góry
Andrzejki
I kolejna zabawa, tym razem tradycyjna
polska - zabawa Andrzejkowa, udowodniły, że Polacy chcą i potrafią się
bawić.
Tradycyjna polska kuchnia tylko zaostrzyła apetyty i po hucznej zabawie
posypały się liczne prośby o tak zwaną powtórkę. Oznacza to, że .......
albo tak dobra była zabawa, albo tak dobra kuchnia, że chcecie więcej!
Nie mamy nic przeciwko ani przedniej zabawie, ani super kuchni. Na dobrą
sprawę to po nocach marzyliśmy, by doprowadzić do takiego stanu, by sala
była zapełniona podczas zabaw. Wydaje nam się, że idziemy w dobrym
kierunku, prawda ?
Do Góry
Oktoberfest w Domu Polskim
Nie boimy się wyzwań! Udowodniliśmy to
organizując wraz z naszymi niemieckimi
znajomymi i przyjacółmi właściwie typową
niemiecką zabawę OKTOBERFEST.

Wiedzieliśmy, że
ryzykowaliśmy ale co tam! Przecież żyje się tylko raz i w
tym czasie trzeba spróbować swych sił. Inaczej się nigdy
nie przekonamy jakie mamy możliwości, na co nas stać i
co jesteśmy w stanie zrobić.
Okazało się, że nie ma rzeczy niemożliwych! Zabawa była
przednia, dużo śmiechu i przedniego piwska przy
przednim posiłku! Warto było przyjść,
by choćby zobaczyć gołe łydki Andrzeja i
powabne nóżki Ireny!
Tylko Klaus, nasz niemiecki przyjaciel, jakoś
nie odważył się odsłonić kolanek. Wybrał
zdecydowanie bezpieczniejszą formę stroju.
Może następnym razem będzie odważniejszy. Ta
zabawa nauczyła nas, że jedyną barierą między
narodowościami jesteśmy my sami. Nasze uprzedzenia w
stosunku do innych są powodem konfliktów i jeśli tylko chcemy,
jesteśmy w stanie zwalczyć i przeskoczyć
większość tych barier. Zabawa latynoska przedtem, teraz Oktoberfest...
Nie ma rzeczy niemożliwych!
Do Góry
Auckland
International Carnival
6 i 7 listopada 2010 roku uczestniczyliśmy w Auckland
International Carnival na Ellerslie Racecourses.Pomimo bardzo
niesprzyjającej pogody i bałaganu organizacyjnego, udało nam się
ustawić nasze stoisko. Walczyliśmy z wietrzyskiem, które
postawiło sobie za zadanie powalić wszystko, co zostało ustawione.
Przygotowując stoisko w piątek, nie wiedzieliśmy co
zastaniemy w sobotę! Widząc inne stoiska doszczętnie zniszczone i
powalone na ziemię, odetchnęliśmy z ulgą widząc
nasze nadal w tym samym miejscu i całe!

Sobotnia pogoda była znacznie przyjaźniejsza, choć nadal
wiał dość silny i chłodny wiatr, słońce starało się rozwiać chmury i
pod koniec dnia mieliśmy już piękną, prawie letnią pogodę. W
sobotę też odbyła się parada karnawałowa, w której
braliśmy udział.
Dzięki firmie Granite and Marble Solutions, nasi paradowicze mieli
okazję pokazać nasze stroje na platformie samochodu,
ozdobionego w nasze narodowe kolory. Dziękujemy Hani i jej
dzieciom, Anitce, Kirsten i Dominikowi oraz Renacie za udział w
paradzie oraz Johnowi i Halinie za przygotowania i poprowadzenie
parady.

Nasze stoisko oferowało tradycyjne potrawy polskie jak
bigos,gołąbki, żurek, pierogi, serniki, szarlotki i inne polskie
produkty (batoniki, soki Kubuś, kisiel w
proszku, kaszę gryczaną i inne).Dosłownie w rekordowym tempie sprzedały
sią gołąbki. Wkrótce po nich zabrakło nam
bigosu i niedługo potem pierogów.
Nasze stoisko odwiedzało wielu uczestników różnych narodowości, cieszyła
nas ilość rodaków, którzy nas tam znaleźli.
Nasz udział w tej imprezie nie miałaby takiej oprawy, gdyby nie
zaangażowanie wszystkich osób biorących w niej udział.
Stoisko, udekorowane w nasze narodowe kolory i flagę, przyciągało
wzrok z daleka, a obsługujące je dziewczęta
powodowały wielokrotne powroty co niektórych klientów. Nic dziwnego -
ubrane w czerwone koszulki z naszym logo i białymy
czapkami z czerwonym napisem POLSKA, dziewczęta prezentowały się
znacznie lepiej niż my, troszkę starsze i bardziej
korpulentne reprezentantki Stowarzyszenia.
Tutaj musimy gorąco podziękować Justynie, Ali i Jagodzie, na które, jak
się okazuje, można liczyć w każdej sytuacji i dziewczęta dzielnie stały
na stoisku, starając sie ignorować sobotni
wiatr i niedzielne prażące słońce.

Na nasz apel do obsługi stoiska zgłosiła się również
Ania, która przyjechała do Nowej Zelandii zaledwie parę tygodni
wcześniej i należą się jej gorące uściski.
Serdeczne podziękowania również dla Renaty,która odpowiedziała na nasz
apel i zaoferowała wszelką pomoc. Bez sprzeciwu wskoczyła w
jeden u naszych stroi ludowych i maszerując przez pole wzbudzała
zaineresowanie i wiele osób pytało o pochodzenie zarówno jej, jak i
stroju. Dziękujemy!
Nie zawiodły również panie, które zawsze w takiej sytuacji służą pomocą
i .... swoimi wyrobami kulinarnymi. Pani Ania M. jest niezawodna! Tak
jak i jej wyroby! Mniam... mniam ...
Do Góry
600
Rocznica Bitwy pod Grunwaldem
Rok 2010 jest niezwykłym rokiem w dziejach Polski,
obfitującym w wiele okrągłych rocznic ważnych dla naszej historii,
których nie sposób ominąć.
Jedną z takich rocznic jest 600 lecie zwycięstwa pod Grunwaldem, która
przypadła w miesiącu lipcu.
Akademia, która miała miejsce 25 lipca, miała trochę inną formę niż w
latach poprzednich.

Zbyszko i Jagienka
My, którzy uczyliśmy się historii Polski w szkołach w
Polsce, znamy już chyba wszystkie detale tej bitwy, choć - jak to bywa z
upływem lat i pogłębiania wiadomości - co jakiś czas zawsze dochodzi
jakiś nowy szczegół.
Komu należy przekazać te wiedzę i historię to naszej najmłodszej
generacji, która wyjechała z kraju jako małe dzieci i tym, które
urodziły się poza granicami Polski. To im właśnie należy pokazać dzieje
ojczyzny ich rodziców i dziadków, wujków i cioć.
Ale język polski tego pokolenia jest ograniczony i należało znaleźć
złoty środek, by zrozumiały o co chodziło w tej bitwie i dlaczego jest
ona tak ważna dla historii Polski.
Dlatego też przygotowano tę akademię w dniu, w którym były zajęcia
Szkoły, na którą niektóre dzieci przyszły ubrane w odpowiednie stroje.
Mieliśmy tylko mały dylemat - czy to Zbyszko z Bogdańca z Jagienką, czy
też może sam Jagiełło i jego ukochana żona?
Damian N. przygotował wspaniałą prezentację komputerową obrazującą
historię bitwy pod Grunwaldem, która podziałała na wyobraźnię młodszych
słuchaczy. Sądząc po ich skupionych twarzach, uważnie słuchały one Eli,
czytającej napisany prostymi zdaniami tekst i w tym samym czasie
oglądały obrazujące go zdjęcia.
Dla nas, obserwujących dzieci, był to sukces i tego typu akademie będą z
pewnością częściej powtarzane.
Do Góry
Remont w Domu Polskim Zima zimą,
ale my nie śpimy tylko dalej działamy.
Jak zapewne większość z członków już wie, wystąpiliśmy do tutejszej
organizacji o dotację na dalszy remont-modernizację Domu Polskiego.
Niewielu jednak wie, że proces ten trwał parę miesięcy, podczas których
ciągle nas proszono o dostarczanie coraz to nowych dokumentów,
potwierdzeń i dowodów na to, że nam doprawdy zależy na tych pieniążkach.
Musieliśmy również udowodnić, że sami też coś robimy w tym kierunku, a
nie tylko czekamy na darowizny. Jednym z takich dowodów pokazujących, iż
sami też coś robimy, była wymiana starych dywanów na podłogę bardziej
trwałą i higieniczniejszą.
Aby mieć więcej możliwości ustawiania stołów, postanowiono ułożyć
podłogę na całej powierzchni sali.
Musimy przyznać, iż ktokolwiek kładł parkiet taneczny lata temu, kleju
nie żałował! ściągnięcie parkietu zajęło nam ponad tydzień, i mnóstwo
połamanych urządzeń różnego rodzaju. Oj, nie było łatwo, nie było...
Podziękowania należą się wszystkim, którzy doprawdy ciężko pracowali
kosztem swojej własnej pracy.
Jurek, Andrzej, Kazik, Irena, Ela i Maryla spędzali tam praktycznie
każdy dzień lub wieczór.

Dorywczo, w miarę możliwości dołączali do nich Wojtek i
Marcin. Przy najcięższych pracach nie brakowało nigdy Pawła i chłopaków
- przestawianie szafek bibliotecznych nie odbyłoby się bez nich. Cezary
natomiast podjął się wymalowania ścian... i popatrzcie, jaki piękny jest
tego efekt!
Tak, trzy tygodnie ciągłej pracy, ale warto było!
ALE to jeszcze nie koniec, kochani! Nie starcza nam na wszystko czasu, i
teraz będziemy dążyć do skończenia naszej wizji ściany Historii Domu
Polskiego, Polskiego Kącika, Biblioteczki...
Przy okazji zapraszamy do naszego nowego kącika bibliotecznego, gdzie
dostęp do książek jest już znacznie dogodniejszy, bogaty wybór filmów
również prosi się o ponowne zainteresowanie.

Jeśli nie wszystko jest jeszcze na swoich miejscach, prosimy o
wyrozumienie i cierpliwość. Gwarantujemy, że efekt końcowy będzie
wspaniały!
W międzyczasie zapraszamy do pomocy i udziału w naszych akcjach.
Do Góry
Multicultural Expo
2010

Stoisko
W tym roku Multicultural Expo odbyło się w niedzielę 1go
sierpnia w War Memorial Hall w Sandringham.
Wzorem lat ubiegłych, każdy wystawca miał swoje stoisko, na którym w tym
roku należało zaprezentować sztukę ludową swojego kraju. Nas
reprezentowali Pani Wanda Ellis, Halina Lynch i Piotrek Martyński.

Pani Wanda i Piotrek
Jak widać na zdjęciach, Halina i Piotrek ubrani byli w
polskie stroje regionalne. Natomiast Pani Wanda udostępniła nam swoją
kolekcję chust, które też przepięknie reklamowała.

filmowana obsluga kuchni
Wyeksponowane też były serwetki z kaszubskimi wzorami.
Jak co roku, udział też brała nasza grupa Wesołe Nutki, które
przedstawiły nasze tradycyjne tańce i pieśni.

Ala i Justyna
Ten rok był jednak dla nas wyzwaniem, ponieważ
zaproponowano nam stoisko z możliwością sprzedaży potraw! Była ta
propozycja nie do odrzucenia i skorzystaliśmy z niej bez zmrużenia oka (czy
też raczej oczu).

Ala i Marek
Potem dopiero pojawił się dylemat - jakie potrawy
przygotować? Które byłyby najlepsze jako reprezentanci polskiej kuchni?

Halina w stroju
W rezultacie oferowaliśmy nasz jedyny w swoim rodzaju
żurek, grochówkę, bigos, pączki i babeczki z sernikowym nadzieniem. Zupy
i bigos sprzedały się bardzo szybko, słodkości pozostały na deser, i
jako że tego dnia nie było najcieplej , wraz ze słodkościami powodzeniem
również cieszyły się nasza kawa i gorąca czekolada.

Pani Wanda z reprezentantem kraju azjatyckiego
Obsługa kuchni czyli Justyna i Ala, pod opiekuńczym okiem
Marka, miały pełne ręce roboty. Dziewczęta uwijały się jak mróweczki,
prezentując i sprzedając nasze potrawy, co zostało zauważone i
sfilmowane przez ekipę filmową stacji TV Triangle.
Prezentacja Polski i jej sztuki ludowej nie byłaby
możliwa bez Wesołych Nutek i Gosi Rozmus, która je przygotowała.
Serdeczne podziękowania należą się również ......., która zagrała na
skrzypcach.........
Mając taką grupę reprezentantów, Polska nie ma się czego wstydzić!

Nasi reprezentanci
Do Góry
Latino Party i czeska i słowacka zabawa

W tym roku lipiec okazał się być bardzo aktywnym dla nas
miesiącem, który zakończyliśmy w gorących rytmach latynoskich.
Zabawa ta, przygotowywana przy współpracy z naszymi latyno-amerykańskimi
znajomymi, przyciągnęła wielu chętnych do tańca i wspaniałej zabawy na
koniec najchłodniejszego miesiąca zimy.
Bawiąc się przy muzyce kwintetu latynoskiego nie sposób było nie
skorzystać z posiłku przygotowanego przez naszą znajomą Beatrice, która
bardzo często przychodzi na nasze zabawy.
Bardzo nas cieszy fakt, że na zabawę przyszło dużo nowych osób i dużo
młodzieży.

Jak zapewne mieliście już okazję zauważyć, Dom Polski przeszedł kolejną
fazę metamorfozy, która pozwala nam na bardziej uniwersalne ustawianie
stolików i wykorzystanie powierzchni sali, co w pełni zdało egzamin
podczas naszej zabawy, jak też i zabawy Czechów i Słowaków.

Tak, to nie pomyłka - tydzień wcześniej w naszym Domu zimową zabawę
gulaszową organizowali Czesi i Słowacy, na którą przyszło również
mnóstwo Polaków!
Zaskoczeniem dla nas była muzyka, przy której, do samej północy, wszyscy
się cudownie bawili. Była to grupa Gipsy Kings, która grała tradycyjne
melodie ludowe. I wszyscy się bawili i tańcowali co sił w nogach i tchu
w piersiach!
W pewnym momencie grupa zeszła z estrady, podeszła do stolika Polaków i
zaczęła grać nasze melodie...
Ach... łezki się zakręciły w oczętach niektórych osób...
Mieliśmy też okazję do żartów o nadal trwających więzach między naszymi
narodami. Jesteśmy sąsiadami w Europie, granice między naszymi krajami
praktycznie tam już nie istnieją, a tutaj, podczas zabawy okazało się,
że co druga nagroda fantowa trafiała się Polakom! Nawet gospodarze nie
potrafili powstrzymać salw śmiechu, kiedy po raz kolejny po nagrodę
stawiał się ktoś z naszych.

Do Góry
|